
Kiedy "Stary Zając" spotyka "Młodego Wilka"…..
Zderzenie pokoleń w dziale handlowym to absolutny klasyk: ja mam 53 lata, zjedzone zęby na pracy z klientem, cierpliwość, doświadczenie, a mój dwudziestoparoletni handlowiec to wulkan energii z przypiętym do czoła mottem "sky is the limit". Czasem mam wrażenie, że moje wskazówki traktuje jak zrzędzenie starego pryka, podczas gdy z lekkim uśmiechem patrzę na jego młodzieńczą brawurę.
Zastanawiałem się niedawno, jak znaleźć w tym szaleństwie synergię i doszedłem do wniosku, że najlepiej zacząć od szczerości.
Spójrzmy prawdzie w oczy, analizując, co dokładnie myślimy w tej samej sytuacji – na przykład tuż przed spotkaniem z bardzo trudnym klientem:
Ja : Ten klient to twardy orzech do zgryzienia, musimy powoli budować relację, badać grunt małymi krokami, bo jakikolwiek pośpiech i brawura tylko tu zaszkodzą.
On : Dawaj go tu! Wjadę z nową prezentacją, zrobię show, zamknę ten deal w piętnaście minut i lecimy po kolejny target, bo nie ma rzeczy niemożliwych!
Ja: „Młody” znów nie słucha... taaaaaaa….musi się jeszcze tak wiele nauczyć o zaufaniu, procesach i pokorze w biznesie.
On : „Stary” znów mnie hamuje i za dużo analizuje; ten jego wnerwiający spokój, powolność, to tylko strata czasu i omijanie okazji na rynku.
Prawda jest jednak taka, że obaj potrzebujemy siebie nawzajem znacznie bardziej, niż chcemy głośno przyznać. Moje doświadczenie, dystans i spokój to solidny fundament, który chroni nasz biznes przed spektakularnymi wpadkami i utratą kluczowych partnerów. Z kolei jego dynamika, absolutny brak ograniczeń i bezczelna wręcz pewność siebie to wiatr w żagle, który pcha nas do eksplorowania zupełnie nowych, nieoczywistych rynków.
Synergia pojawia się dokładnie w tym momencie, w którym uświadamiamy sobie, że kiedy on chce z impetem wyważać drzwi, ja po prostu wiem, gdzie leży do nich klucz. Zamiast irytować się na jego pośpiech, zacząłem ukierunkowywać tę niespożytą energię tam, gdzie potrzebny jest szybki, bezkompromisowy szturm. On z kolei, po kilku bolesnych zderzeniach ze ścianą, zaczyna w końcu dostrzegać, że ten "stary pryk" czasem po prostu widzi z daleka miny, na które on sam z radością by wbiegł. On wnosi ogień i świeże spojrzenie, ja dorzucam mapę i kompas, dzięki czemu nasza sprzedaż to już nie tylko szaleńczy sprint, ale świetnie rozegrany maraton z taktycznymi zrywami.
Wystarczy przestać traktować inność jako błąd, a zacząć widzieć w niej brakujący element układanki, by stworzyć machinę nie do zatrzymania!
To co „Młodzieży” lecimy razem? 😉
#rozwój #pokolenia #rywalizacja #komplementarność
Ps. Dziękuję Maciej Zając za partnerowanie.